Polska Fundacja Sufich

W strone serca

Posłuchaj słów, które kiedyś Wezyr Wezyrów powiedział: „Gdy serce jest nieobecne, modlitwa też nie jest pełna”.

O Rumim

Dżelaladdin Rumi (Dżalāl ad-Dīn Muḥammad Balkhī) urodził się 30 września 1207 w Balchu, mieście położonym w Chorezmie Jego ojciec Baha'uddin Walad był nauczycielem i kaznodzieją, a dziad Husajn znanym uczonym. Matka Rumiego była spokrewniona z władcami Chorezmu, krainy znajdującej się na południu od morza Aralskiego, nad Amu-Darią.

Kiedy Dżelaladdin był dzieckiem, jego rodzice opuścili Balch; w obawie przed zbliżającą się armią Dżingis Chana (1219-1220) udali się na Zachód, do Anatolii, zwanej wówczas Rum. Zanim tam dotarli, odwiedzili święte miejsca islamu i przez Damaszek przywędrowali  do Konyi,  gdzie postanowili się osiedlić na stałe (1228) czemu sprzyjał fakt, że ojciec Rumiego, Baha'uddin Walad podjął tam pracę nauczyciela w medresie, gdzie wykładał tam nauki islamu. To pod jego kierunkiem Rumi studiował islam i sufizm, a po śmierci ojca zajął jego miejsce w medresie.

Mniej więcej w tym czasie Rumi wstąpił na ścieżkę sufizmu pod wpływem swego mistrza, mistyka Burhamuddina Muhaqqiq'a z Tirmizu. Jednak geniusz Rumiego w dziedzinie mistycznych rozważań objawił się dopiero po spotkaniu z Szamsuddinem Tabrizi w 1244. Szams posiadał niezwykle ekspansywną osobowość i wielką siłę ducha i to on rozpalił w sercu Rumiego płomień miłości mistycznej i wyobraźnię poety (którego geniusz oświetla drogę sufich w ich dążeniu do Jedności z Umiłowanym po dziś dzień).

Pomiędzy Rumim a Szamsem zawiązała się głęboka duchowa więź. Rumi zaczął zaniedbywać rodzinę, przyjaciół, studentów i spędzał całe dnie na rozmowach i medytacjach z Szamsem. Intensywność jego uczuć dla Szamsa, którego uważał za inspiratora boskiej miłości, można odczytać w poniższym cytacie:

Gdybym zawędrował na zachód, na wschód, czy wstąpił do nieba, ale nie byłoby tam ciebie, to nie znalazłbym nawet śladu wiecznego życia.

Byłem kiedyś wielkim ascetą, byłem kaznodzieją, kiedy serce przywiodło mnie do miłości, która niezdolna jest czynić nic innego, jak tylko głaskać twoje dłonie...

Kiedyś zakochany byłem w książkach. Byłem ponad uczonych, ponad ludzi pióra. Ale kiedy ujrzałem tego, którego dłonie oferują wino boskiej miłości, uspokojony złapałem swoje pióro. Dokonałem ablucji w deszczu łez.

Ołtarzem mej modlitwy stała się twarz mego Umiłowanego.

Niechaj każda przeszkoda między tobą a mną runie w gruzach.

Wolę zginąć niż żyć bez ciebie, moje ciało spopielą płomienie. Tyś mym kochankiem, ukrytym w Kabie i tym który jest w Świątyni.

Płomień miłości wznosi się ponad ziemię i ponad Boski Tron. Ale ten płomień nie przesłoni twarzy Szamsuddina.

Szams Tabrizi jest esencją wszelkiej wiary, oceanem wszechświatów. On jest morzem duszy. On jest pędzącym, spienionym i wciąż odradzającym się oceanem. Niczym są ziemia, niebiosa i wszechistnienie...Niczym wobec Szamsa...

 Rodzina Rumiego gorzko dotknięta i obrażona jego zachowaniem, postanowiła zmienić ten stan rzeczy i usunąć Szamsa z jego życia. Osiągnęła to namawiając Szamsa do wyjazdu do Syrii. Rumi był tą rozłąką tak bardzo zdruzgotany, że jego rodzina i przyjaciele postanowili pozwolić na powrót Szamsa do Konyi. Po jego powrocie jednak Rumi znów zaczął zaniedbywać swych najbliższych, którzy tym razem postanowili pozbyć się Szamsa na zawsze. Sprawą dyskusyjną pozostaje, czy zrobili to mordując go, czy Szams zniknął w inny sposób.

 Po utracie Szamsa, Rumi przez resztę swego życia ubierał w słowa wszystko to, czego doświadczył i nauczył się w czasie spędzonym z Szamsem. Poezja Rumiego, zwłaszcza jego długi poemat znany jako Masnawi, zawiera jedne z najpiękniejszych, kiedykolwiek napisanych poematów. Jego wielkość jako poety i mistyka przyciągnęła wielu uczniów. Z czasem uczniowie zaczęli gromadzić się w luźno zorganizowane grupy kierowane przez Rumiego, którego z szacunku nazywano Mewlaną, czyli Naszym Mistrzem. Zmarł w 1273 roku, ale jego duch pozostał w sercach "tych, którzy sercem poznali Boga."

Sednem przekazu Rumiego była idea, iż miłość jest mocą motywującą wszechświat. Właściwie zrozumiany wszechświat jest harmonijną całością, w której szczęści składowe są ze sobą związane mocą miłości skoncentrowanej w Bogu. Człowiek stworzony jako część tej harmonijnej całości, co więcej, jako jej uwieńczenie może osiągnąć harmonię wewnętrzną oraz harmonię z kosmosem tylko wtedy, kiedy nauczy się kochać Boga. Miłość powiedzie go nie tylko do miłości bliźniego, ale do miłości całego boskiego stworzenia. Zbliżanie się do Boga poprzez miłość jest dla Rumiego, jak i dla wszystkich sufich drogą prawdziwego spełnienia w życiu. Niezwykłe piękno wyrażenia tej prawdy w poezji przyczyniło się do jego sławy. Z taką samą finezją Rumi opisywał radość z bliskości Boga, jak i smutek spowodowany oddaleniem od Niego.

Podobnie jak inni suficcy poeci, Rumi przedstawia Boga jako Umiłowanego/ą, a ludzką duszę poszukującą Boga jako oblubieńca (rozmiłowanego).

Rumi był mistrzem zrozumienia, uchwycenia i przedstawienia patosu przeżyć człowieka, który utracił Boga. Na początku jego najbardziej znanego utworu Masnawi, Rumi pisze o trzcinie wyrwanej z kłącza korzeni z której zrobiony został flet. Kiedy flet zabrzmi, jego dźwięk jest rzewny i smutny, tak jakby opłakiwał swe wydarcie z kłącza, w którym jako trzcina żył i rósł. Trzcina jest metaforą człowieka, którego pierwotny dom, zanim znalazł się na tym świecie znajdował się w Bogu. Będąc oddalonym od Boga, człowiek jak trzcinowy flet może jedynie zagrać pieśń pełną tęsknoty i smutku.

 Posłuchaj, co fujarka śpiewa, posłuchaj!

Jak rozpacza z rozłąki i jak łka, posłuchaj!

Od sitowia odcięta trzcinowa fujarka,

Kiedy śpiewam mąż płacze, łzy leje niewiasta.

Z sitowiem rozłączona w strzępy piersi stargam,

Ból tęsknoty wyśpiewam, w gorzkich wyłkam skargach.

Kto od gleby ojczystej przebywa z daleka,

Ten złączenia z ojczystą ziemią, jak ja, czeka.

Pośród obcych, odcięta od sitowia płaczę,

Płaczę z nieszczęśliwymi ze szczęśliwymi - płaczę.

tłum. J. Majewska

 Rumi wierzył, że tak jak człowiek sięga do Boga w miłości, tak Bóg również w miłości schyla się do człowieka. Wierzył również, że największym świadectwem miłości Boga do człowieka jest przekaz islamu. Rumi bez wahania deklaruje:

"Tak długo jak moja dusza przebywa w ciele, tak długo pozostanę wierny Koranowi. Jestem pyłem na drodze Muhammada (salllalahu alaihi wa sallam). Jeśli słowa będą kiedykolwiek interpretowane inaczej, nie zgodzę się z nimi. Zmęczony jestem taką próbą i tymi, którzy się jej podejmują."

Rumi nie uważał jednak, że Muzułmanie byli jedynymi, którym Bóg przekazał swe objawienie. Wyraził on to jasno w następujących słowach:

O Ty, u którego mają schronienie tysiące aniołów,

O Mesjaszowie, juczne zwierzęta, których światło tylko nieliczni zrozumieją,

O wy, tysiące świętych ołtarzy chrześcijańskiej kongregacji,

To Ty! Jesteś tym bezprzestrzennym miejscem wszelkich pokłonów.

 Islam  dla Rumiego  reprezentuje najkrótszą i najłatwiejszą ścieżkę do Boga. Jednocześnie Rumi wierzył, że wszyscy ludzie są na ścieżce do Boga, gdyż każdy człowiek w pewnym momencie swego życia zda sobie sprawę, nie ważnie jak mgliście, że tu, w świecie ludzie są wygnańcami, oderwanymi od tego co ich pierwotnie utrzymywało, a co jeszcze wciąż stanowi ich podstawę istnienia. Inspirowany myślą wielkiego Sufiego Dżunaida z Bagdadu na temat mithaq  (Pierwotnego Przymierza), Rumi wierzył, że wszyscy ludzie zobowiązani są do życia w poszukiwaniu Boga. Ci, którzy nazywają siebie niewierzącymi, są jedynie nieświadomymi poszukiwaczami; ci zaś, którzy uważają siebie za wierzących, są świadomi swoich poszukiwań. Dla Rumiego nie jest to istotne, iż poszukujący wybierają tyle odmiennych ścieżek. Naprawdę ważne jest to, że przeznaczeniem wszystkich tych ścieżek z racji Pierwotnego Przymierza jest Bóg.

Według Rumiego, Boga nie można odnaleźć przy pomocy intelektu. Miłość jest drogą odnalezienia Boga:

  Miłość jest astrolabium boskich sekretów. Taką, czy inną drogą miłość prowadzi wszystkich do wieczności. Słowa pomagają nam zrozumieć, ale niewysłowiona miłość jest najlepszym oświeceniem. Intelekt próbujący wyjaśnić miłość staje się niczym osioł, który ugrzązł w błocie. Miłość zrozumieć można tylko miłością...Dowodem na słońce jest samo słońce. Jeśli wymagasz dowodu, wystarczy, że się od słońca odwrócisz.

 W idei oddzielenia człowieka od Boga zawarta jest idea cierpienia. Wyrwana z korzenia trzcina śpiewa pieśń pełną lamentu. Człowiek jest zasadniczo przybyszem na tym świecie i nie może oczekiwać łagodniejszego przezeń traktowania. Wręcz przeciwnie, cierpienia i ciągłe próby stają się jego przeznaczeniem. Rumi przypomina, że "Adam przyszedł na ten świat, aby płakać, lamentować, żyć w melancholii." Te cierpienia posiadają jednak wartość odkupienia, bowiem poprzez cierpienie człowiek uczy się kierować wzrok ku Bogu. Człowiek, który w życiu wycierpiał wiele, stwierdza, że to co nie jest od Boga, albo nic nie jest warte, albo jest fałszywe. Według Rumiego cierpienie można uznać za oznakę boskiej Łaski.

Łaską Boga jest nadany

Błogosławiony ból żalu i niedoli.

Radosne są pełne łez oczy gdyż pieką dla Niego,

Szczęśliwe serce które tęskni za Nim,

Śmiech jest końcem lamentu,

Łzy zaś preludium i przygotowaniem...

 Kiedy wypełniona próbami ziemska egzystencja dobiega końca, duch człowieka powraca do swego domu, który jest w Bogu. Rumi opisuje ten powrót, używając słowa "Ja" dla opisania duchowej jaźni:

Przypisany do nieczułej materii

Kiedy dla niej umieram, odchodzę.

To Ja byłem mocą winogronu

I suchym liściem wśród opadłych liści

To Ja byłem krwią płynącą w żyłach bestii

I to Ja, oczyszczony przez śmierć, wschodzę znowu.

Teraz jako człowiek, muszę umrzeć, ale Ja wznosić będzie się zawsze.

Uzbrojony w anielskie skrzydła szybuje wśród gwiazd,

Lecz wyżej od aniołów wznoszą się moje skrzydła,

Ja w poszukiwaniu, wciąż wznosi się wyżej,

Zrzucając skrzydła poza granice słów,

Ja wznosi mnie ponad wyobrażenie

I ponad wszystko, co istnieje.

Wieczne uwolnienie śmierć w końcu przyniesie,

Gdyż napisano, że śmierć zakończy swój śpiew

Wszystko przeminie; zostanie - Jego Oblicze.

 (Ten ostatni wers odnosi się do cytatu z Koranu (55:26,7): "Oblicze tylko Boskie zostanie na wieki otoczone chwałą i wspaniałością.")

 Innym znakiem boskiego miłosierdzia i łaski Boga jest wysłanie do ludzkości przewodników, aby im pomóc i pocieszyć (dodać otuchy) w ich wygnaniu tu na ziemi. Dla Rumiego pośród tych przewodników największym jest Prorok Muhammad, który choć już nie kroczy po ziemi, tym nie mniej jest nadal fizycznie reprezentowany przez Murszidów (nauczycieli sufich). Sam Rumi uważany jest przez swoich uczniów jako wspaniały przykład tego, czym Murszid być powinien.

 Tak jak Prorok Muhammad posiadał geniusz organizacyjny, tak Rumi do organizatorów nie należał i nie był zainteresowany skupianiem swoich uczniów w formie duchowej ścieżki (tarikat). Zadanie to podjęli inni,  Czelebi Hasan (1273-1284), Sultan Walad (1284-1312), który był synem Rumiego, oraz Ulu Arif Czelebi (1312-1320). Po śmierci syna Uru Arifa - Szamsuddina Amira Alima (1395), który został następcą swego ojca, a tarikat Mawlewi rozprzestrzeniła się na całą Anatolię.

 Spójrzmy teraz na ceremonię inicjacji praktykowaną w bractwie Mawlawi. Uczeń, murid, siedzi w tekke (centrum sufickie) na podłodze na wprost szajcha (murszida). Szajch bierze rękę ucznia i mówi mu, aby się nawrócił i od tej pory czynił jedynie to, co jest dobrei właściwe.

 Kiedy murid zadeklarował już skruchę i zaprzysiągł zmianę swego życia, w ślad za instrukcją szajcha recytuje kalimę i tawhid (tj. deklaracja, iż jest Jeden Bóg) oraz zikr według rytuału Mawlewi. Następnie Szajch uroczyście tuż nad czołem murida ucina kosmyk włosów.

Teraz już murid gotów jest otrzymać czapkę derwisza (tadż) i płaszcz (khirka). Murid recytuje genealogię (silsila) szajchów Mawlewi, podczas gdy uczeń skłania się opierając głowę na kolanach szajcha. Kiedy recytacja dobiegła końca, murid zakłada płaszcz i nakrycie głowy. Wtedy recytuje się al-Fatiha, po czym murid całuje dłoń wszystkich derwiszy starszych rangą. Derwisze Mawlewi znani są z tego, iż od czasu do czasu wykonują swój zikr w następujący sposób:

 Szajch siedzi na czerwonej baraniej skórze, na wprost mihrabu, t.j. odwrócony do niej plecami. Dede (derwisze wyższej rangi) i muhibowie (derwisze niższej rangi) klęczą w kręgu na wprost Szajcha. Derwisz klęczący na wprost Szajcha trzyma długi sznur tesbih, pocałowawszy uprzednio duży koralik stanowiący początek "różańca." Szajch następnie kładzie ten sznur przed uczestnikami zikr. Przed rozpoczęciem zikr'u każdy derwisz całuje leżący przed nim koralik wielkości jabłka i trzyma go w dłoni.

 Szajch recytuje powoli wstępną formułę: "Uciekam się do Boga od przeklętego szatana..." Koło derwiszy rozpoczyna zikr, recytując słowo "Allah." W miarę jak zikr postępuje, Szajch zaczyna obracać różaniec (w kierunku przeciwnym do zegara). Zikr nabiera prędkości i w pewnym momencie można rozróżnić dwie sylaby słowa Allah, a ciała derwiszy zaczynają się kołysać z finezją.

 Długość zikr jest raczej nieokreślona. Kiedy Szajch uzna, że zikr zmierza do końca, wypowiada on słowo "Allah" powoli, potem "nikt nie jest większy od Boga," „chwała niech będzie Bogu..." Następnie Szajch wypowiada następującą modlitwę: "Pobłogosław ten święty moment. Niech dobro zwycięży. Niech zło zniknie. Niech Bóg napełni nas promienistością, a nasze serca światłem jego imienia. Niech oddech i pokój się pomnoży, oddech Mewlany, sekret Szamsa z Tabryzu, dobroczynność Imama Alego. Wypowiedzmy wspólnie słowo Hu." Derwisze zaczynają recytować powoli słowo Hu, ciągnąc jego dźwięk dopóki starczy im powietrza w płucach. Na koniec derwisze kłaniają się i wstają. Szajch chodząc między nimi pozdrawia ich zwrotem "pokój niech będzie z tobą."

 Sema, wirujący taniec, z którego słyną Mawlewi, należy uważać za zikr, ponieważ jego cel jest taki sam jak wszystkich formach zikru: pomóc ludzkiemu duchowi wznieść się ku Bogu. Dla widza sema może się wydawać się jedynie miłym przedstawieniem, przypominającym balet. Dla Mawlewi tak jednak nie jest. Dla nich jest to rodzaj modlitwy, która pozwala całkowicie oderwać się od świata i przybliżyć do Boga. Rumi sam oddawał się tej praktyce, Mawlewi poszli jego śladem. Zbliżając się do Boga poprzez sema, Rumi inspirował się pisząc większą część Masnawi. Utwór ten można więc równie uważać za zapis boskiego objawienia.

 Dla Mawlewi, każdy szczegół sema posiada znaczenie symboliczne. Jednym przykładem może być muqabala, ukłon, który każdy derwisz składa innym derwiszom przed i po ceremonii. Ten ukłon symbolizuje respekt i szacunek, jaki Mawlewi powinni żywić dla innych ludzi. Sposób, w który derwisze trzymają ramiona i dłonie podczas sema posiadają symboliczną wymowę. Skierowana w górę dłoń uniesionej prawej ręki jest otwarta ku niebu i symbolizuje miejsce przebywania Boga. Lewa dłoń skierowana ku dołowi - miejsce gdzie przebywa człowiek. Derwisz może więc być uważany jako przekaźnik łaski pochodzącej z góry, a którą on kieruje na ziemię.

Koran stwierdza, że wszystko co istnieje i żyje, świadomie lub nie, jest w ciągłym stanie modlitwy i uwielbienia.

"Siedem niebios i ziemia i wszystko to co się tam znajduje wychwala Go,

i nie istnieje żadna rzecz, która by nie wysławiała Jego chwały."

 Sema jest formą świadomej partycypacji w tej modlitwie (i czci oddawanej Bogu), gdyż jej wirujący ruch jest przypomnieniem ruchu mikrokosmosu i makrokosmosu, wszystkiego co stanowi wszechświat począwszy od atomów, na ciałach niebieskich skończywszy.

Urzekająca i piękna muzyka towarzysząca sema posiada symboliczny wymiar. Mawlewi porównują żałosny dźwięk trzcinowego fletu (instrumentu o kluczowym znaczeniu w tej muzyce), do płaczu samotnej i zagubionej ludzkiej duszy tęskniącej do Boga.

Mawlewi, w odróżnieniu od Bektaszytów nigdy nie odeszli od nauk ich inspiratora. Być może stało się to za sprawą Rumiego, którego myśli zawarte są w Masnawi, w dziele o tak wielkiej literackiej wadze. Masnawi uwielbiają nie tylko członkowie bractwa Mawlewi, czy Turcy, ale i inni miłośnicy mistycznej poezji.

Copyright Andrzej Saramowicz (1998)


Copyright © 2012. Polska Fundacja Sufich im. Dżelaladdina Rumiego  
e-mail: rumipoland@gmail.com

www.sufi.org.pl


 KRS: 0000422755   NIP: 1231270467